Wyprawy w poszukiwaniu Ekolandii

„Wyprawy w poszukiwaniu Ekolandii” są organizowane na Podkarpaciu od 1997 roku. Pomysł od strony edukacyjnej, metodycznej, przyrodniczej i turystycznej opracował Mirek Ruszała. Organizował i prowadził wyprawy w MB-Rzeszów i Związku Komunalny „Wisłok”.

Pierwsze wyprawy z Mirkiem prowadziła Kasia. Potem do grona „ekoskopowych”  trenerów przewodników dołączyli inni: Maciek i  Jasiu, a po latach „wychowana w 9RwDH młodzież”: Ania, Natalia, Roziu Młodszy, Basia, Agnieszka, Michał, Alinka, Paweł….

Za wymyślenie i realizacje cyklu wypraw Mirek (jako autor programu) otrzymał w 2002 roku tytuł „Przyjaciela Ziemi”.
Wprawy odbywały się na 12 trasach do rezerwatów i urokliwych lasów. Najbardziej oblegane trasy to Wielki Las i  Mójka,   bardzo często ekspedycje wyjeżdżały do Husówki, na zakola Wisłoka i Lisią Górę, do Boru czy parku i storczykarni w Łańcuckim Zamku. Nieco mniej popularne były wyprawy do Łętowni, Cierpisza, Zabłocia, Medyni czy Kozodrzy….

Zdarzały się i wyjątkowe całodniowe „ekolandie” do Bolestraszyc, na Połoninę Wetlińską czy w Beskid Niski. W sumie wypraw zrealizowano ponad 2000 dla, co najmniej 40 000 dzieci. Dzieci wyprawami zawsze były zachwycone. Nie dziwne, bo czasem był to ich pierwszy wyjazd do prawdziwego lasu. Warsztaty w plenerze były ciekawe nie tylko ze względu na kontakt z przyrodą. Zawsze towarzyszyły im gry i zabawy – początkowo czerpane z doświadczeń Doroty Soidy – a potem tworzone autorsko przez przewodników. Najczęściej zakończenie odbywało się przy ognisku gdzie był prawdziwy scautowy ogień i turystyczne jedzenie, czasem kompot z ziół i dzikich owoców.

Prawdziwie odkrywcze były wyprawy na Lisia Górę organizowane od 2014 roku z rejsem katamaranem po zalewie rzeszowskim. Te „nawodne” zajęcia pozostawiały u dzieci i nauczycieli niezapomniane wrażenia i zdumienie – jak to możliwe, że 2 km od centrum miasta można oglądać zimorodki, drapieżne błotniaki stawowe czy polujące czaple siwe? Raz zdarzył się ślepowron – ornitologiczny rarytas, a praktycznie zawsze zachwycał dywan kotewki orzecha wodnego wpisanego do polskiej czerwonej księgi.

Interaktywne zajęcia badawcze w wolnej dzikiej przyrodzie angażujące wzrok, słuch, dotyk, węch, a potem szare komórki, to to o co w nauczaniu chodzi. Wyprawy zawsze wygrywały z kredą i tablicą, kolorowym podręcznikiem a nawet komputerem. Jedyny ich minus, że od pewnego czasu nie uzyskiwały wsparcia WFOŚiGW, wiec szkoły musiały za nie płacić. Dlatego jest ich mniej i mniej z każdym rokiem.

{galeria}projekty/ekolandia{/galeria}