Czy miłe wakacyjne ogniska mogą być przyczyną smogu?

Projekt LIFE „Podkarpackie żyj i oddychaj” jest w części adresowany do przyszłości naszego
województwa, czyli dzieci i młodzieży. Bo jak nas zabraknie (a przecież w ciągu najbliższych
50 lat większość dorosłych będzie na „drugim lepszym? świecie” – to dzisiejsi młodzi muszą
mieć we krwi i nawyku walkę, a co najmniej staranie o czyste powietrze. A może już nie
trzeba będzie?
A jednak warto tym najlepszym z młodych – zuchom, harcerkom i harcerzom – Crème de la
crème polskiej młodości (to po francusku elita elit) – przekazać antysmogową naukę.
PALCIE MNIEJSZE OGNISKA!
Skautowy obóz w lesie to bardzo tradycyjne harcowanie. Dobra kadra uczy jak rozpalić
ogień (krzesiwem) po deszczu, jak utrzymać palenisko w trakcie dżdżu, jak palić ognisko z
reflektorem, co to ognisko syberyjskie albo pagoda. Dobra kadra uczy jak stary harcerz –
ekolog z 9 RwDH: niech Wasze ogniska będą ciepłe, świetliste, magiczne, ale skromne, czyli
nie duże niepotrzebnie. Ognisko to nasza harcerska tradycja, ale nadmiarowe palenie
drewna – szczególnie iglastego czyli żywicznego, albo mokrego czy pełnego zielonych liści –
to NAPRAWDĘ duża dawka smogu oraz (dodatkowo) gazów szklarniowych. Nie każdy wie,
że spalenie 1 kg żywicznego drewna (czyli tylko kilka gałęzi!) to jak spalenia prawie 1000
papierosów. Pył PM 10 + PM 2,5 + dioksyny + benzoapiren + cała smogowa i kancerogenna
reszta trafiają do braci siedzącej blisko ogniska. Oczywiście nikt specjalnie nie wędzi się
dymem, ale dym płata figle i od czasu do czasu jest w każdym nosie i każdym płucu.
Harcerska zasada zdrowotna brzmieć powinna: nie oddychać dymem!!!
Zatem Druhny i Druhowie – ogniska TAK …ale w miarę małe, palone suchym, twardym
drewnem i ciepłe, świetliste, magicznie obrzędowe. Jako czynny instruktor ZHP (od 1973),
teraz w stopniu harcmistrza, chciałbym, żebyście umieli połączyć tradycję ognisk skautowych
z wiedzą o smogu i zmianach klimatycznych. Ja się staram… Czuwaj! hm. Mirek

Przejdź do treści