Leski piątkowy happening antysmogowy projektu Life „Podkarpackie – żyj i oddychaj” pokazywał instalację sztucznych płuc po 3 tygodniach „oddychania non stop” na placu Piłsudskiego. To centralna część miasta. Obok domy w części ogrzewane węglem i drewnem oraz droga na Ustrzyki Dolne, którą codziennie przejeżdża kilka tysięcy samochodów. Ale Lesko to brama na Bieszczady, a Bieszczady to symbol dzikiej, czystej natury. Dlatego czarny kolor płuc Polskiego Alarmu Smogowego zaskoczył wszystkich.
Happening zgromadzał ok. 200 uczestników z przedszkoli i szkół Leska i Manasterca. Było kilkanaście dorosłych osób. Zastępca Burmistrza Leska obiecał młodym „antysmogowym aktywistkom i aktywistom”, że dołoży wszelkich starań aby w Lesku było lepsze powietrze. Smog to jest problem z którego władze Leska zdają sobie sprawę. Kilka dni z wysokimi przekroczeniami i do wymiany jeszcze około 600 pieców „kopciuchów” …ale są pieniądze i na nowe źródła ogrzewania i na termomodernizację starych domów. Ważne, aby dorośli odwiedzili gminnego doradcę do spraw czystego powietrza i napisali wniosek o dotację. Była wystawa antysmogowa, ciekawe plakaty, banery, kukła „mieszkańca” w antysmogowej masce. LESKO NIE CHCE SMOGU – taki okrzyk, wielokrotnie z przejęciem krzyczały przedszkolaki, bo najmłodsi wiedzą, że oddychanie smogiem nie jest zdrowe.









