Smogowe dylematy skauta, czyli ….palić czy nie palić?

Nie pytam o papierosy, bo tych palić młodzi ludzie zdecydowanie nie powinni! Po co się truć? Ale co z paleniem ognisk? Jestem instruktorem harcerskim i trenerem antysmogowego projektu Life „Podkarpackie – żyj i oddychaj”. Kiedy Robert Baden-Powell, sławny BP – twórca skautingu analizował po latach, co było powodem powstania tego ruchu młodzieżowego zwrócił uwagę, że skauting stał się sposobem na wyciagnięcie chłopców (z niezamożnych rodzin) z zadymionych (dzisiaj napisałbym zasmogowanych) miast takich jak Manchester, Liverpool czy Londyn. Skauci (najczęściej w lesie) organizowali podchody, gry terenowe, biwaki. Na koniec dnia rozpalano ognisko które dawało ciepło i wzmacniało wspólnotę. BP wiedział, że rozpalanie i utrzymanie ogniska wymaga szczególnych umiejętności i współpracy. Ognisko pozostało metaforą skautowej wspólnoty. Ma jednak poważny minus. Stos ogniskowy, nawet z suchego twardego drewna (dąb, buk), gdy płonie jest emitentem bardzo dużej ilości smogowych cząstek PM10 , tlenku węgla, benzenu, toluenu, formaldehydu, rakotwórczych i mutagennych dioksyn i wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych (WWA). Imponująca list trucizn. Jeśli przez wiele dni i godzin siedzisz w ogniskowym kręgu możesz (w przyszłości) zapłacić wysoka cenę. Spalenie jednego kilograma drewna może produkować tyle toksyn, co wypalenie kilku, a nawet kilkunastu tysięcy papierosów! (2020 SMOG lab Jakub Jędrak https://smoglab.pl/dym-ze-spalania-drewsna-co-zawiera )

Jednak im mniejszy stos ogniskowy tym mniejsza emisja toksyn! Warto, by pamiętali o tym instruktorzy harcerscy planujący gawędy, pieśni i opowieści. Choć wiem, że spalanie drewna to gotowy przepis na astmę, zawał serca, udar mózgu czy nowotwór dowolnego narządu, nie wyobrażam sobie skautingu bez wieczornych ogniska. Niech będzie rozsądnej wielkości! CZUWAJ!

Przejdź do treści