Byliśmy w Puszczy Białowieskiej

Plan by „EKOSKOP” zorganizował warsztaty bioróżnorodności w Puszczy Białowieskiej powstał kilka lat temu. Zrozumiałe, musimy być w ostatnim nietkniętym siekierą kawałku starej europejskiej puszczy, miejscem restytucji żubrów, w ostatniej chwili ocalonych dla świata. No i stało się – dzięki mikroprojektowi „Więcej Mocy dla EKOSKOP”, współfinansowanemu ze środków Narodowego Instytutu Wolności pojechaliśmy. Trafiliśmy na pogodowe okno.

Wyjście do Rezerwatu Ścisłego Puszczy Białowieskiej przypomniało mi studenckie czasy i ciekawą praktykę w Instytucie Ochrony Ssaków PAN w Białowieży (1988). Dopiero w starej puszczy widać jest różnice miedzy lasem i lasem. Bo większość lasów w Polsce to lasy gospodarcze, a tylko 10 % ma unikalny charakter przyrodniczy, bo są wiekowe, bogate w gatunki i skomplikowane poważania ekosystemowe. Takim jest Puszcza Białowieska. Ale i takie lasy mamy na Podkarpaciu. Niestety te nasze, w projektowanych od lat rezerwatach w otulinie Bieszczadzkiego PN z mitycznym „wydzieleniem 219a”, jak i w okolicach Birczy i Arłamowa (planowany od 30 lat Turnicki PN), ciągle podlegają presji gospodarki leśnej i są po prostu wycinane. W naszej opinii trzeba jak najszybciej powołać tam rezerwaty by w tych lasach rządziła natura!

Takie przemyślenia potwierdził wykład naukowy prof. dr hab. inż. Bogdana Jaroszewicza z Białowieskiej Stacji Geobotanicznej, Uniwersytetu Warszawskiego, który powiedział, że całkowicie czym innym są funkcje produkcyjne i ekonomiczne lasów gospodarczych (podobnych swoja filozofią do pola kukurydzy które zasiewam – pielęgnuje – ścinam – sprzedaje …i znowu sieję), a czym innym funkcje naukowe, biocenotyczne, ochronne i rekreacyjne starych unikalnych lasów.
Ostatniego dnia byliśmy gośćmi eko-aktywistów z „Obozu dla Puszczy”. To oni obywatelskim protestem i blokadami zastopowali wycinki nakazane „dla ochrony Puszczy Białowieskiej przed kornikiem”. Jak się wtedy okazało leśnicy (nawet z tytułem profesora) nie wiedzieli, że z kornikiem (w dzikim, naturalnym lesie) najlepiej walczy dzięcioł trójpalczasty.

Wyjeżdżaliśmy z Puszczy Białowieskiej z obrazem tęgich dębów, jesionów i jodeł rosnących wśród masy powalonych wiekiem i butwiejących innych kolosów, na których wprost kipiało nowe życie w plątaninie mchów, porostów, grzybów, ziół i młodych siewek, z rojami owadów i tysiącami larw drewnojadów toczących stare pnie, z żerowiskami małych i dużych drapieżców i ptakami, które pozwalały robić sobie fotografie z odległości pół metra.

{galeria}aktualnosci/bialowieza2020{/galeria}