Byliśmy „na 219a”.

W otulinie Bieszczadzkiego PN, obok turystycznej ścieżki na Bukowe Berdo, stary las chroni fascynujący świat małych strumieni, wykrotów, ostro nachylonych stoków porośniętych bukami, jodłami, jaworami. Niektóre drzewa w wymiarach imponujących – pomnikowych. Ciemnozielony, wilgotny, pachnący las. Przez tajemnice 219a wiodła nas jelenia ścieżka i dwóch przewodników – Pan leśniczy (zarządzający „muczniańskimi lasami”) i dr Edward Marszałek leśnik-poeta z DLP w Krośnie, który w Mucznem zaczynał swoja pracę. To właśnie on (po radiowej audycji „Jestem za, jestem przeciw” o Puszczy Karpackiej i projektowanym Turnickim Parku Narodowym) zaprosił z „EKOSKOP”-u (mnie i Kasię) aby zobaczyć 219a. Kto nie widział, nie wie o czym rozmawiamy – powiedział w nawiązaniu do zaproszenia skierowanego wiele miesięcy temu to Pani Olgi Tokarczuk, która apelowała o pozostawienie nietkniętego 219a dla przyszłych pokoleń… ale nie przyjechała.

Noblistkę przekonały argumenty ekologów z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze od lat wnioskujących do RDOŚ w Rzeszowie o ustanowienie tam m.in. rezerwatu „Przełom Wołosatego i Widełki”.

Wyprawa „na 219a” to była prawdziwa „leśna kąpiel”. Japończycy nazywają taki rytuał shinrin-yoku… sztuka zanurzania się w atmosferze lasu. Doświadczyć obrazu, zapachu, dźwięku, unikalnej energii i magii starego lasu. Oczyścić dusze i umysł ze zmęczenia cywilizacją. Robiliśmy to. Z fascynacją oglądaliśmy sędziwe drzewa, pochylaliśmy się nad pomurszonymi kłodami, na których rodziło się nowe życie: mchy, porosty, grzyby, paprocie, zioła i siewki drzew. Wyobraźnia zaglądała w głąb spróchniałych, wydziuplonych jaworów bo zobaczyć setki larw owadów, korytarze mrówek, zakamarki z łownymi pajęczynami. Wrażenia tak odmienne, że każdy lekarz mógłby przepisywać 219a jako lek na deficyt natury.
Nasi przewodnicy pokazywali wielkie drzewa z literkami E – te w oddziale 219a pozostaną na zawsze – mają wartość biocenotyczną. Nikt ich nie ruszy. Ale te z kropkami – a nie było ich mało – muszą być wycięte, …„bo las trzeba prześwietlić, małe sadzonki jodeł i buków potrzebują światła, by zacząć intensywnie wzrastać. Bez ingerencji człowieka 219a będzie tylko zbiorowiskiem bardzo starych drzew, nie będzie produkował. O i jeszcze ta stara jodła – potężna ale zaatakowana agresywnym grzybem – złamie się za kilka lat, a najdalej za kilkanaście – trzeba wyciąć”.
Patrzyliśmy na 219a tak samo z zachwytem i troska ale jakby z inną optyką… Czy to jeszcze las gospodarczy w zarządzie LP, który ma produkować drewno, czy już cenna przyrodniczo Puszcza Karpacka, której ochrona dla naszych wnuków i prawnuków jest naszym (Polaków i Europejczyków) obowiązkiem. Pan leśniczy z autentycznym smutkiem i wyraźnymi emocjami mówił jak bardzo dotykają go oskarżenia „zielonych”. On las kocha, to jego życie, ale i praca. Ma o las dbać najlepiej jak potrafi i robi to.
Spór o 219a powinien być rozwiązany na wysokim szczeblu, aby nie obciążać ludzi który „swoje” robią najlepiej jak potrafią i zgodnie ze sztuką wykształcenia, które odebrali. Co to jest dla RDLP w Krośnie oddać 30 ha lasu „na 219 a”, albo nawet kolejne 500 ha innych starodrzewi. Szumią i rosną całkiem inaczej niż hodowlane uprawy drzew jakich w Polsce większość. Gdyby to zależało ode mnie już jutro ustanowiłbym nowe rezerwaty. Z myślą o wnukach…. mojego wnuka Huberta.