Nauka jest fascynująca. Szansa na Nobla dla botanicznego odkrycia w Rzeszowie?

Prezes ExploResu Tomi musiał odwołać majowy Piknik Nauki Exploracje 2020. Siła wyższa – pandemia. Namiastką jest wirtualny e-Piknik. Pomyślałem, że zrobię jakąś małą, domową, naukową obserwację.

Mam w domu (na czasy pandemii coronavirusa) lupę binokularną  typ DELTA OPTICAL  SZ-630 T.  To pożyteczne, domowe narzędzie badawcze pozwalała na powiększenia obrazu od 10 do 50 razy. Od kilku dni wkładam pod lupę WSZYSTKO! Więc wsadziłem i liść dyni. Jaka jest historia tej dyni. Kilka tygodni temu posadziłem w doniczce małe nasionko. Niepozorne, bo waży 0.18 grama. Jest smaczne, i zawiera kilka mikrogramów cennego oleju dyniowego (m.in. dla panów, bo na zahamowanie rozrostu prostaty!).
Po dwóch tygodniach z doniczki wychyliła się łodyżka. Jak wyrośnie …i zakwitnie …i zapyli kwiat ktoś? to… doczekam owocu. Szczęściarz hodowca Mathias Willemijns z Belgii wpisał się do księgi rekordów Guinnesa – jego dynia świata ważyła 1190,49 kg.  To największy owoc świata!
Dynia ro piękna roślina. Wsadziłem pod lupę liścia. I co? Od razu odkrycie – EUREKA! Może  nie na miarę Nagrody Nobla, ale zaskakujące mnie „solidnego biologa”, absolwenta UJ z wysoką lokatą!  Liść dyni jest od spodu usiany małymi kropelkami płynu. Coś wydziela wyraźnie gęsty, słodki płyn… wiem, bo kosztowałem. Z obserwacji wynikały struktury które nazwałem tarczkami miodowymi Mi…. od imienia odkrywcy. Szukam więcej informacji. W tym temacie o dyni NIC. Struktury włosków wydzielniczych lub miodniki o strukturze tarczek opisuje Strasburger w „Botanika”  z 1972 PWRiL wyd. 29. Autor daje przykłady wydzielania lepkiego płynu albo śluzu które bogate w cukier przywabiają owady. Płyn wydzielany przez szczeliny miodnikowe kwiatów to „zapłata” dla pszczoły, która przenosi pyłek od sąsiada na znamię słupka. Za zapylanie trochę przyjemności gastronomicznych i słodyczy …czyli nektaru. Już samo słowo nektar jest słodkie i  kuszące – nektar (i ambrozja) – pokarm bogów. Taki biznes się kreci od milionów lat.
Pozakwiatowe gruczoły miodowe są rzadsze. Strasburger wspomina w ogonkach liściowych u  przylistkach u przetacznik Vicia i w kątach nerwów liści Catalpa, jeszcze u Prunus – śliwka i Accacia – akacja. O dyni NIC. Podobnie nic o „miodzie” na liściach dyni w „Anaomia i histogeneza roślin naczyniowych” Hejnowicz PWN 2002. Zdesperowany przeszukałem Internet – o dyni NIC.   O dyni NIC nawet w największej biblioteczce przyrodniczej w Podkarpackim Centrum Edukacji Ekologicznej. Napisałem do kolegi botanika z URz. Doktor Paweł podjął temat ale jego konsultanci (patrząc na fotografie) sugerują, że to ….raczej jaja jakiegoś szkodnika! Ale jaja. Nie znalazłem informacji, więc ponownie sięgam do najlepszego źródła wiedzy – obserwacji, analizy i dedukcji.
Jeszcze raz wsadziłem liść pod mikroskop. Igłą dotykam struktury. To płyn. Lepki jak klej. Zdecydowanie to nie jajo. Nie ma osłonki. A jak zdejmę ten płyn, zostaje cos jak szypułka, wieża ujścia z gruczołu wydzielniczego? Zrobiłem filmik. Pomyślałem o wytłumaczeniu istnienia tarczek miodowych Mi.  Dla mnie ekologa takie kropelki „miodu” to oczywisty zwabiacz owadów. Ale w tym przypadku nie chodzi o zwabianie zapylaczy, bo moja dynia jeszcze nie ma kwiatów, chociaż…. jakby taka pszczoła się przyzwyczaiła do darmowej, słodkiej stołówki może by i przyleciała …jak już będą kwiaty i …zapyliła? Mam swoje wytłumaczenie na kilkanaście „tarczek miodowych” na spodniej stronie każdego liścia dyni. W mojej (Piknikowo-Naukowo-Eksploracjowej) rozprawie naukowej wydzielina „miodu” ma przywabić mrówki, które są przecież wspaniałymi „żołnierzami”! Obecność mrówek na liściu przegoni każdego potencjalnego liściożercę np. gąsienicę, która młode liście dyni lubi „hapnąć” czyli podjeść! I tak dynia zdobywa armię obrońców prawie za darmo! To teoria. Czy tak jest – niech sprawdzi w naturze inny badacz dyni, proponuje by Uniwersytet Rzeszowski posadził całe poletko dla badań nad tarczkami miodowymi Mi. Moje doniesienie o dyniowym „miodzie” dla mrówek „hapaków” gąsienic – „hapaków” liści dyni jest (chyba?) pierwszą światową notatką na ten temat.  
Z pomiarów pod mikroskopem wynika, że średnia kulka słodkiej cieczy o wyraźnie cukrowym smaku ma średnicę 48 mikrometrów,  a objętość…. hmm (kto pierwszy przyśle na adres e-mailowy: ekoskop@ekoskop.rzeszow.pl poprawnie wyliczoną objętość tej kropli otrzyma nagrodę książkową ….do wyboru w lokalu Podkarpackiego Centrum Edukacji Ekologicznej Stowarzyszenia „EKOSKOP” ul. Lubelska 28/4/1 ….z kilku zaproponowanych cennych pozycji.

I niby tyle, już kończyłem obserwację „miodu”, aż tu nagle …w polu mikroobserwacji, na liściach dyni, widzę dziesiątki  kolorowych włókien. Po chwili już wiem – to mikroplastik. Najmniejsze ok. 10 mikrometrów – największe 70. To domowy , plastikowy kurz, który przylepiają liście. Czerwone włókna pewno pochodzą z mojego polaru, a niebieskie, czarne i zielone z czegoś …innego. Jest ich mnóstwo. Ciekawe jak wyglądają moje płuca. Przecież to co widzę na liściach, kilka dni wcześniej gdzieś sobie latało po mieszkaniu i na pewno …dawało się wdychać!  
Po koniec XX wieku pojawiły się w mediach artykuły o milionach to plastików zanieczyszczających oceany i całych pływających plastikowych wyspach. Powstało nawet nowe państwo: Wyspy Śmieciowe,  Trash Isles https://pl.wikipedia.org/wiki/Wielka_Pacyficzna_Plama. Ocierające się o siebie (na falach i przez setki dni) butelki PET rozpadają się, rozcierają na drobiny, siejąc mikroskopijne fragmenty „plastikowego kurzu”. Te mikrodrobiny wchłaniane są przez glony, potem zjadane przez zooplankton i drobne organizmy, wchodzą w łańcuchy i sieci pokarmowe, jako pożywienie dla większych stają się elementem tkanek krewetek, małż, tuńczyków czy sardynek. W tej postaci trafiają na nasze stoły. Dlatego każdy z nas ma w sobie (w tkankach) setki tysięcy plastikowych drobin. Teraz wiem, że do wodnego plastikowego kurzu dokłada się plastikowy kurz z naszych domów. Mocno niezdrowe.

A zaczęło się tak niewinnie …od dyni.  Mirek Mi Ruszała.

{galeria}wydarzenia/e-piknik2020/{/galeria}